Aktualności
Organizacje
Wyszukiwanie
| X Powiatowy Konkurs Ortograficzny |
|
|
|
|
10 grudnia 2009 roku w Zespole Szkół Hotelarsko-Turystycznych w Zakopanem odbył się X Powiatowy Konkurs Ortograficzny. Startowało 21 uczestników z sześciu zakopiańskich szkół. WYNIKI KONKURSU: 1 MIEJSCE – JOANNA HREŚKA- ZESPÓŁ SZKÓŁ HOTELARSKO–TURYSTYCZNYCH 2 MIEJSCE – MACIEJ RĄCZKOWSKI - I LICEUM OGÓLNOKSZTAŁCĄCE 3 MIEJSCE – KATARZYNA GRONKOWSKA - I LICEUM OGÓLNOKSZTAŁCĄCE 4 MIEJSCE - JERZY CIERNIAK - SPOŁECZNE LICEUM OGÓLNOKSZTAŁCĄCE STO 5 MIEJSCE - RENATA KOWALCZYK - ZESPÓŁ SZKÓŁ BUDOWLANYCH 6 MIEJSCE – MILENA GĄSIENICA – I LICEUM OGÓLNOKSZTAŁCĄCE Nagrody dla laureatów konkursu ufundowało Starostwo Powiatowe w Zakopanem, a poczęstunek dla uczestników i komisji – pyszne kanapeczki i ciastka przygotowali uczniowie ZSHT pod opieką pani profesor Elżbiety Malinek-Kocuby, a sfinansowała Spółdzielnia Uczniowska "Wn-Ma". Poniżej zamieszczamy tekst dyktanda, które sprawiło… nieco trudności piszącym. O pewnym podróżomaniaku. Ni stąd ni zowąd wychynął zza węgła wielopiętrowy Sheraton i bohater naszej historii, ponadtrzydziestodwuletni quasi-artysta, który niejeden już hotel odwiedził, wysiadłszy ze swojego hyundai'a zakończył superpodróż. W okamgnieniu otoczyła go horda rozhisteryzowanych fanek. Półgłosem zaklął, bądź co bądź miał późnojesienną chandrę i był nieco chimeryczny, jak przystało na eks-gwiazdę/eksgwiazdę jazz-bandu. Zżymając się, rad nierad udzielał wywiadu i na łapu-capu rozdawał autografy, wyglądające niczym bohomazy. Znienacka żachnął się i chybocząc się z lekka wszedł do hallu/holu czterogwiazdkowego hotelu. Spojrzał przez okno na sczerniałe od dżdżu liście hibiskusa i miłorzębu. Czując się nie nazbyt komfortowo, wezwał stewarda, żądając karty chipowej. Znalazłszy się w pokoju, pół siedząc, pół leżąc, zdjął żorżetową koszulę z sutym żabotem. Chyżo skoczył obunóż, okrył czymkolwiek wychudłe ciało, krzyknął do czyhającej nań pokojówki, że wróci niezadługo i czmychnął. Nie chcąc nadaremnie zmitrężyć bezcennego czasu, chyłkiem, zanimby ktoś zauważył, przedostał się przez chaszcze i grząską strużkę. W podrzędnym fast foodzie, marząc o sushi, pożerał, łatwo strawnego, najohydniejszego hot doga, czego na co dzień jako żywo nie robił. Znużony wrażeniami, rozejrzawszy się wte i wewte, chcąc nie chcąc wrócił nasz obieżyświat w progi artystycznego high life'u i zmożony oddał się drzemce.
|


